Wyzwanie czy problem? Czy pozwalasz sobie pomóc?

Żyjemy w czasach, kiedy zaradność, wielozadaniowość i rozwój osobisty stały się nieświadomie zakotwiczonym wymogiem. Społeczeństwo wywiera na siebie nawzajem presję, a my stawiamy względem siebie coraz to większe oczekiwania i staramy się im sprostać. Tutaj pojawia się pułapka.

Kiedy aspirujemy do stałego samorozwoju, stawiamy sobie cele, wymagamy od siebie coraz to nowych rzeczy lub po prostu jesteśmy ambitni, to słowo „wyzwanie” działa na nas wręcz pobudzająco… W końcu to kolejna okazja, by sprawdzić siebie i osiągnąć kolejny mniejszy czy większy sukces.

Bywa tak, że problem z jakim próbujemy się zmierzyć odblokuje się dopiero wtedy, gdy pozwolimy sobie pomóc! Ale najtrudniej jest dopuścić do siebie myśl, że potrzebujemy czyjegoś wsparcia czy rady. Pozornie jest to oczywiste, jednak ambicjonalnie podejście niejednokrotnie sprawia, że za wszelką cenę chcemy sami rozwiązać wszelkie trudności. Traktujemy je jako coś, z  czym po prostu trzeba się zmierzyć, jako kolejne zadanie do wykonania. Takie podejście skutkuje tym, że postrzegamy niektóre problemy właśnie przez pryzmat filtra ambicji i oceny swojej zaradności! Niestety, ale nie pozwala nam to na realne postrzeganie stanu faktycznego naszej zawodowej rzeczywistości.

Można powiedzieć, że żyjemy w czasach, w których wręcz panuje trend osiągania sukcesów, realizowania swoich celów, a nawet w pewnym stopniu pokonywania własnych słabości. Trudno jest więc zdjąć z siebie chęć/obowiązek walki z tym,  z czym zdarza nam się mierzyć. W efekcie jednak często okazuje się, że swoją energię tracimy na boksowanie się ze wspomnianymi trudnościami. Zamiast tego, moglibyśmy przecież wykorzystać ją do dalszych wyzwań. Jeśli coś sprawia nam swego rodzaju trudność i nie umiemy sobie z tym poradzić, to oznacza, że nastąpiła w nas pewna blokada. Owszem, możemy z nią się mierzyć, lecz tak naprawdę potrzebujemy wskazania odpowiedniej drogi właśnie po to – by móc uporządkować swe plany i potrzebę realizacji  w odpowiedni dla nas sposób.

Kiedy zaczynamy się „boksować” z przeciwnościami, to można powiedzieć, że następuje taka walka z wiatrakami. Chęć wygranej pozbawia nas mnóstwa czasu, chęci, zaangażowania i …czystości umysłu. Wkrada się ogromy zamęt i chaos. Zaczynamy myśleć już tylko o problemie jak o sprawdzianie własnych możliwości. Nie pozwalamy sobie na to, by przyznać, że potrzebujemy wsparcia kogoś z zewnątrz. Traktujemy to wtedy jako wewnętrzną porażkę, kierując się zupełnie nie trafionymi kryteriami. Niejednokrotnie porada specjalisty rzuca zupełnie nowe światło na nasze dalsze działania i odblokowuje przy okazji kilka innych pomysłów. Wszystko staje się łatwiejsze, bardziej lekkie i oczywiste. To tak jakby wyruszyć w malowniczą podróż, ale podczas jazdy zatrzymał nas zamknięty szlaban. Okazuje się, że jest on zepsuty. My wierzymy, że zaraz się odblokuje, albo pojedziemy inną drogą, która jak się szybko okazuje, nie zaprowadzi nas do celu. W efekcie zawiadamiamy odpowiednie osoby o usterce, na miejsce przyjeżdża specjalista i naprawia problem. Po dłuższej chwili jedziemy dalej i podziwiamy dalsze urokliwe plenery, których nie mielibyśmy szans ujrzeć, gdyby szlaban nie został naprawiony.

Zastanów się czy w Twoim życiu  jest jakiś obszar, w którym pojawił się taki zamknięty  szlaban.  Czy jest coś, co może go naprawić i pozwolić Ci jechać dalej? A może  konieczne jest wezwanie fachowej pomocy? Dzięki temu może się okazać, że niewiele potrzeba do tego, by z impetem  ruszyć w podróż dalszych wyzwań.