Wydawałoby się, że biznes to jednostajna droga prowadząca nas do celu, ale nawet tutaj przechodzimy przez pewne etapy „życia zawodowego”.

Kiedy zakładamy biznes – raczkujemy, kiedy zmagamy się z pierwszymi przeszkodami, kiedy rozwijamy własną wiedzę i firmę, uczymy się nowych rzeczy, podejmujemy wyzwania, stawiamy pierwsze mocno dotykające ziemi kroki – zaczynamy być takim metaforycznym dzieckiem. Przychodzi w końcu ten wymarzony czas, kiedy wszystko w firmie działa i funkcjonuje. Każdy ma swoje role, obowiązki. Powstają konkretne plany i cele. Wszystko pasuje do siebie niczym układanka. I nagle przychodzi ten trudny moment.

Czas zmian, decyzji i kolejnych etapów.

To bardzo trudne i wymaga od nas pokory, świadomości, a przede wszystkim pracy nad sobą.

W drodze do sukcesu

Istnieje ścisła korelacja między sukcesem Twojej firmy, a Twoją biznesową drogą i jej poszczególnymi etapami. Czasem, zupełnie nieświadomie sabotujemy własne cele i osiągnięcia. Zdarza się tak, że tak naprawdę kierujemy się czymś zupełnie innym, niż nam się wydaje!

Wyobraźmy sobie pewną sytuację:

Prowadzimy firmę, która doskonale prosperuje. Zatrudniamy kolejnego pracownika, rozdzielamy obowiązki, jednak coś tu nie gra. Firma działa właściwie sama, każdy sprawdza się na własnym stanowisku…a jednak cały czas jest nas pełno i zajmujemy się dosłownie wszystkim. Kiedyś rozmawiałem z jednym z klientów, który opowiedział mi, że nie potrafi zrozumieć jednej zależności. Kiedy biznes funkcjonował jak trzeba, zatrudnił jeszcze jedną osobę i w pewnym momencie, dosłownie przez tak zwaną głupotę, zwolnił go. I on sam uświadomił sobie, że szukał tylko pretekstu ku temu.

Dlaczego?

Ponieważ, nie wyobrażał sobie by zostawić firmę w rękach innych i po prostu jej doglądać. Zaczął się czuć po ludzku niepotrzebny, a zwalniając pracownika dał sobie poczucie „bez Ciebie ta firma nie da sobie rady”. Poszczególne osoby zatrudnione na inne stanowiska, też miały ograniczone działania, gdyż mimo tego, że były świetne w swojej pracy, szef chciał czuć nad wszystkim kontrolę. Chyba jesteś sobie w stanie wyobrazić do czego to prowadzi w dłuższym czasie. Własny sukces zaczyna być stopowany, rozwój hamowany, a ludzki potencjał przygaszany. Halo! To Twoja firma! Przecież nie po to ją prowadzisz, by jednocześnie jej szkodzić.

Przyczyną wielu nieświadomych igiełek, którymi kłujemy własny filar organizacji są nasze ambicje. To także motywy jakie kierowały nami, przy zakładaniu biznesu. Budujemy coś od nowa, czujemy się spełnieni, zadowoleni, mamy nad sobą wizję sukcesu, wyzwania, działania i docenienia. A tu nagle, ciach, wszystko działa jak trzeba… bez nas. Kiedy pojawi się już odpowiedni czas, musimy po prostu zamknąć drzwi za tym co było i rozpocząć zupełnie nowy rozdział w sposobie zarządzania nasza firmą. Ten następny etap pozwoli nam na nowo patrzeć na swój biznes przez filtry sukcesu. Naszą rolą na tym etapie jest pielęgnowanie środowiska które stworzyliśmy dla naszych pracowników oraz ich motywowanie do działania. A my szukamy wtedy innych wyzwań, rozwijamy firmę, otwieramy nowe oddziały czy podbijamy inne rynki.

Natomiast na wcześniejszym etapie zupełnie nieświadomie rozwalamy metaforyczną babkę z piasku po to, by móc zbudować ja od nowa. )Zamiast wskoczyć na ten „inny pułap”, w którym musimy dostrzec już co innego i inaczej zarządzać.

Twoi pracownicy rozwiną skrzydła, kiedy dasz im wolność. Ich wolność, to Twój sukces. Pozwól im na to, by mogli się wykazać, by poczuli odpowiedzialność, za własne stanowiska. Wtedy też, będzie Ci łatwiej egzekwować wyniki na danym etapie pracy, oraz oceniać samo funkcjonowanie firmy. Czasem nie dostrzegamy tego, że przyszedł czas na zmiany. Nie bójmy się ich, one przyniosą wiele dobrego… i świadczą tylko o rozwoju Twojej firmy.