Bardzo często zdarza się tak, że budujemy nasze poczucie wartości (a w konsekwencji wpływamy na własne samopoczucie) na podstawie efektów jakie osiągamy. Planujemy, stawiamy sobie cele i wszystko się zmienia, gdy efekt jest inny niż byśmy tego oczekiwali.

TO BŁĄD!

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Za cel przyjmujemy stwierdzenie: „Będę zarabiać 10 tysięcy miesięcznie.”

I tutaj zaczynają się schody, a dokładniej rozwidlenie dróg, ponieważ, Jeśli to zrealizuję, to będzie ok. Moje ego będzie usatysfakcjonowane, poczucie wartości przybierze na sile, a samopoczucie będzie doskonałe… przynajmniej chwilowo.  Jeśli natomiast zakładanego efektu nie ma, nagle burzy się cały nasz odbiór samego siebie i poczucie własnej wartości. Motywacja znika, wszystko zaczynamy odbierać przez filtr porażki, a nawet czujemy się winni i „do niczego”. Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy dodatkowo jesteśmy osobą ambitną. Wtedy z założenia efekty, których oczekujemy są ambitne i często nieosiągalne (!). W rezultacie nieświadomie wpędzamy się w pułapkę!  Nie dostrzegamy rzeczywistego obrazu sytuacji i braku możliwości realizacji poszczególnych etapów naszej drogi do celu. Nie bierzemy często pod uwagę zasobów, ograniczeń czasowych jakie sobie narzuciliśmy lub ich braku, oraz wielu zmiennych mających bezpośredni wpływ na dany przypadek.  Sami siebie wpędzamy w pułapkę, która jest prostym i jednocześnie błędnym mechanizmem: moje poczucie własnej wartości zależne jest od efektu.

MOJA WARTOŚĆ NIE JEST RÓWNA EFEKTOM!

W wielu sytuacjach, pomimo tego, że efektu po protu nie da się osiągnąć , zaniżamy poczucie własnej wartości i odczuwamy niezadowolenie. Tworzy nam się błędne koło, które wpływa bardzo destrukcyjnie na naszą motywację, wiarę w siebie i spokój ducha. Nasz wewnętrzny motor napędowy przestaje pracować, albo znacząco zwalnia obroty.

Czas zobaczyć więcej i uświadomić sobie, że stawianie celu to jedno, a efekt to drugie. Czasem wystarczy zmienić drogę. by dotrzeć do zamierzonego miejsca, a czasem trzeba zmodyfikować cel.

Co muszę zrobić?

Porozmawiaj ze sobą:

Należy zastanowić się, czy nasze cele są w ogóle możliwe. Taka wewnętrzna szczera rozmowa od czasu do czasu pozwoli nam wszystko na nowo poukładać i (niczym z matematycznej łamigłówki) przestawić poszczególne zapałki, by równanie było prawdziwe. W podsumowaniu: Czy ten cel jest naprawdę realny?  Nasza droga prowadząca do upragnionego celu musi stanowić dla nas źródło energii i być tym, co daje nam najwięcej korzyści. To ona jest w tym wszystkim najważniejsza. Cel jest tylko wynikiem tej swoistej wędrówki po różnych szlakach. Tych łatwiejszych czy bardziej skomplikowanych, ale to ten szlak ma nam sprawiać najwięcej satysfakcji i dawać poczucie samorealizacji. Jeśli natomiast skupimy się tylko na samym celu, to wtedy droga będzie stanowiła mękę, a uczucie spełnienia będzie towarzyszyć tylko chwilowo – jeśli ten cel się zrealizuje. Nie o to nam chodzi. Koncentrując się na drodze jesteśmy bardziej czujni i  mamy możliwość reagowania w jej trakcie, by nieco tę trasę zmienić.

Warto też pamiętać, że jeśli coś robimy z wielkim zaangażowaniem, pasją i radością, to nasze szanse na sukces znacznie wzrastają! Jeśli wiemy, że realizujemy nasz cel najlepiej jak potrafimy, to efekt przyjdzie sam! Jeśli jednak okaże się to niemożliwe, to znaczy ze cel w sam sobie był źle określony i trzeba zmienić sposób w jaki chcemy go osiągnąć, lub inaczej sformułować cel. Ważne, by w tym wszystkim czerpać przyjemność z samej realizacji danej drogi, a nie patrzeć tylko na cel sam w sobie! 

Mając przed oczami nasz cel, należy wymienić wszystkie rzeczy „do zrobienia” i od danej chwili koncentrować się na realizacji i działaniu. Najlepiej jak potrafimy. Jeśli w trakcie natomiast widzimy, że nasza metaforyczna meta jest nierealna, bo wybraliśmy złą drogę, to należy ją zmodyfikować…

Nie zapomnij również zapytać siebie:  „po czym poznam, że jestem zadowolony z realizacji danego celu.”  Wtedy też unikniemy kolejnej pułapki. Koncertujmy się głównie na działaniu. Jeśli mówimy na przykład „chcę zarabiać 10 tys miesięcznie, to jest to sprecyzowane, ale jeśli celem jest: „chce być bogaty”,  to ta granica będzie się nam przesuwać w nieskończoność i nigdy nie odczujemy satysfakcji i tego momentu „tak, teraz dopiąłem swego”. Jeśli w ten sposób rozplanujemy swoje plany, wtedy poczujemy siłę, pewność siebie i samozadowolenie wynikające z ogromnej satysfakcji. Tak przy okazji, pamiętaj, że każdy cel musi wynikać z TWOJEJ potrzeby. Niech to nie będzie coś, czego oczekują od Ciebie inni, ponieważ nigdy nie będzie to miało racji bytu.

Do dzieła!